poniedziałek, 3 lipca 2017

W OBRONIE PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ


Bycie człowiekiem naznaczone jest przywarą, która objawia się tym, że wszyscy wszystko wiedzą lepiej.
Dobre rady są potrzebne. Gdy, jednak, narzucanie innym swojego światopoglądu, stylu życia, prowadzi do dewastacji lasów i dotyka także ich mieszkańców, musimy zareagować obronnie.
Przyroda nie ma głosu, nie może się obronić przed ekspansją ludzi i ich subiektywnymi poglądami.
Wycinanie lasu tylko dlatego, bo ktoś z większą władzą tak postanowił, musi budzić w nas chęć protestu. 
Lasy to nasze pierwotne płuca i każdy krok do ich zmniejszenia, powinien być przeanalizowany rosądnie, merytorycznie, z wyczerpującym uzasadnieniem.
Wielu ludzi, w tym mnie, wzburzył ostatnio fakt, że korniki atakujące długowieczne drzewa liściaste, uzasadniły decyzję o wycince drzew na skalę masową i planowanego (na później) zastępowania ich młodymi sadzonkami.
Korniki to nie bakterie, które zatruwają tlen, a każde wycięte drzewo to utrata tego drogocennego pierwiastka.
Jeśli jedno wieloletnie drzewo liściaste potrafi wytworzyć, dzięki fotosyntezie, tyle samo tlenu, co 2700 młodych sadzonek, to albo jesteśmy na bakier z logicznym myśleniem, albo nie przywiązujemy wagi do tego, w jakim powietrzu przyjdzie nam wkrótce żyć.