sobota, 8 września 2018

KONIEC URLOPU, ALE NIE WYPOCZYNKU

Foto: W drodze na Morskie Oko

Z początkiem września zwiększa się ilość obowiązków: powrót do pracy, pójście dzieci do szkoły itp.
Wpadamy w wir zajęć, zupełnie zapominając o beztroskim czasie wakacyjnym.
Czy jednak musimy skazywać się na niepotrzebne obciążenie psychiczne? Zwłaszcza, że nie pomoże nam, na dłuższą metę, jakiś "energetyk", mocna kawa, alkohol, czy wylegiwanie sie przed telewizorem po pracy.
Lekarstwo na przemęczenie znajduje się często tuż za oknem - nie trzeba wyjeżdżać w góry, czy nad morze.
Las.
Źródło zdrowotności. 

piątek, 7 września 2018

DOŁADUJ SZARE KOMÓRKI


I po wakacjach.
Na bezstresowe uruchomienie szarych komórek, przed pierwszymi kartkówkami, sprawdzianami, zadaniami domowymi, proponuję szybką wykreślankę.

Odgadnij nazwy zwierząt występujących m.in. w lasach. Następnie wykreśl parami te litery, które powtarzają się. 
Z wszystkich, pozostałych liter, ułóż jeden wyraz - rzeczownik w liczbie pojedynczej. 

Dla ułatwienia dodam, że rozwiązaniem jest ośmioliterowe słowo.


1. Jeśli pustynny to fenek.

2. Najdłuższe zmiennocieplne stworzenie występujące w Polsce (Eskulapa).
3. Wystarczy jeden, by powstała arachnofobia. 
4. Komu się szczęści, to mu i ON woły popasie.
5. Gdy ktoś wymawia to słowo, można się pomylić, że jesteśmy pytani, czy coś spożywamy.
6. Modra lub hiacyntowa - papuga z lasów tropikalnych.
7. Wycinek, przelatek, a nawet warchlak - te określenia oznaczają jedno i to samo zwierzę, w różnym wieku.              
8. Jest takie powiedzenie, przypisywane Albertowi Einsteinowi, że jeśli te owady wyginą, to ludzkości zostanie tylko cztery lata istnienia.
9. Znany piosenkarz lub w powiedzeniu: "Ni pies, ni...".



piątek, 20 lipca 2018

SYZYFOWE RATOWANIE PRZYRODY

Foto: By zobaczyć bezcenne widoki trzeba się trochę napocić. By przywrócić pierwotny wygląd przyrody, po przejściu turystów, to już syzyfowa praca


Gdy zaczyna brakować środków na ochronę lasów przed dewastacją, musimy liczyć się z kosztami.
Nie powinno zatem dziwić, że instytucje państwowe pobierają drobne opłaty za wstęp do parków, czy na górskie szlaki. 
Jestem zwolennikiem ponoszenia takich opłat, z zaostrzeniem (jednocześnie) kar za zaśmiecanie i dewastację lasów (gór).
Nie może być bowiem tak, jak wiele osób traktuje np. podatek za psa, tzn.: "płacę podatek, to nie muszę sprzątać po swoim psie, jak "narobi" na chodniku". 
Utrzymywanie terenów zielonych, do których przyjeżdża coraz więcej ludzi, przysparza wiele problemów finansowych zarządcom i właścicielom. Dlatego też opłaty, rekompensujące wydatki na utrzymanie zieleni, są (i będą) wprowadzane, powiększane. 
Ludzie są różni - najgorsi to tacy, dla których wejście do lasu, parku, to beztroskie niszczenie drzew, zaśmiecanie, a nawet umyślne, lub nie, podpalenie ściółki leśnej. 
Tyle razy słyszy się o głupocie ludzkiej, a szkoda że nie równie często o wysokich karach nakładanych na nich.
Samoregeneracyjna funkcja przyrody nie zawsze wystarczy, by przywrócić zniszczone mienie, by móc dalej, bezpiecznie korzystać z miejsc wypoczynku oraz szlaków turystycznych. Pomyśl o tym, gdy następym razem będziesz chciał naskakiwać na kasjera, przed wejściem do parku, pomyśl jaką syzyfową pracę robią za ciebie służby leśne.
Twoja opłata nie jest żadnym ciężarem dla Ciebie, tylko podziękowaniem komuś za to, że chce byś miło i bezpiecznie spędził tu czas. Nie zwalnia ona jednak nikogo, z kulturalnego zachowywania się w parkach,  lasach i innych miejscach rekreacji.

wtorek, 17 lipca 2018

LOGO I NAKLEJKI - PIERWSZE GADŻETY NA PIERWSZY ROCZEK BLOGA

Foto: Projekt różnych wersji logo wkomponowany w szablon naklejek

Chyba każdy z nas traktuje swoje urodziny, jako próbę zrobienia czegokolwiek, by żyło się nam lepiej.
Również i pierwszy roczek mojego bloga zmusił mnie do pewnych refleksji, bo dużo się wydarzyło przez ten rok.
Zacząłem nieśmiało, ale konsekwentnie.
Dzięki blogowej platformie "Blogger" stworzyłem indywidualną oprawę graficzną bloga, trochę powalczyłem z niektórymi ustawieniami wyglądu strony internetowej i enigmatycznymi znakami języka programowego html. 
Wykupiłem też domenę "przyjaciellasu.pl" i przeniosłem na nią bloga z adresu o rozszerzeniu "blogspot.com". 
Po ponad miesiącu powstał pierwszy wpis, pierwszy projekt logo, a potem, gdy wszystko ruszyło.....było coraz trudniej.
Zaczęły mnie nachodzić wątpliwości, co do poruszanej tematyki, do ostatecznej wersji logo, przez co wiele arkuszy bloku rysunkowego lądowało w koszu.
Nie uważam jednak, bym stracił czas, bo lubię mieć wszystko pod kontrolą i być jednocześnie pewnym tego, co oferuję innym ludziom do poczytania, że jest to przedstawiane na odpowiednim poziomie.
Od początku istnienia bloga, zdawałem sobie sprawę z tego, że będę potrzebował profesjonalnego logo i gadżetów (choć blog ma charakter jedynie hobbystyczny), bo jedni robią sobie tatuaże, oklejają rzeczy narzuconymi przez producentów wzorami, a ja zawsze chciałem mieć różne gadżety z własnym symbolem.
Od dziecka lubię naklejki samoprzylepne i właśnie o takim gadżecie, jako pierwszym, pomyślałem tworząc listę przyszłych rzeczy z moim logo.
Zaplanowałem sobie, że projekt graficzny logo przygotuję sam, bo miał on wyrażać mnie i moją pasję życiową, a nie biznesową atrakcyjność dla mas (tu umieściłem projekt logo). Skoro mój blog nie jest elementem jakiejkolwiek działalności zarobkowej, po co miałbym wydawać bezsensownie większe pieniądze na wymyślone przez firmę logo (w granicach 500 - 1.000 zł), które mi nie będzie potrzebne, a wyrzucać pieniędzy w błoto nie lubię.
Główną bolączką każdego grafika-amatora jest to, że logo staje się niewyraźne w trakcie powiększania go. Z tego powodu profesjonalne przerysowanie mojego projektu logo do wersji wektorowej oraz wykonanie pierwszych gadżetów (naklejek samoprzylepnych) zleciłem firmie reklamowej, bo ani nie mam za dużych zdolności plastycznych, ani odpowiedniego sprzętu komputerowego.
Tym sposobem za 210 zł, stałem się usatysfakcjonowanym posiadaczem dopieszczonego logo oraz aż 10 arkuszy naklejek samoprzylepnych, z różnymi wersjami logo (w tym samego symbolu), które pozwoliły symbolicznie zaistnieć blogowi w świadomości mojej rodziny i znajomych.


Foto: Mała rzecz, a cieszy

sobota, 14 lipca 2018

WODOODPORNE

Foto: Fontanna - Koszalin, Rynek Staromiejski

W czasie upałów, suszy, dziesiątki fontann cieszą mieszkańców miast.
Woda puszczana ze zmiennym ciśnieniem, tworzy mniejsze i większe strumienie. Przygrywa muzyka, a wieczorem można liczyć na dodatkowe atrakcje wizualne w postaci gry świateł i wody.
Obserwując fontanny w nadmorskich miejscowościach można stwierdzić, że tu są obszary dobrze nawodnione, bagienne. 
Drzewa na takich terenach mają zatem dostęp do wody, bo przecież nie są, ze swej natury, wodoodporne.
Niestety tak nie jest.
Brak opadów podczas lata, nie zostanie tak szybko zrekompensowany. Nikt nie jeździ też do lasu z cysterną, by podlewać drzewa.
Wszelkie leśne tereny mogą liczyć jedynie na przychylność pogody.
Tak ważne jest zatem, by mieć to na uwadze, podczas letniego wypoczynku w lesie.
Niska wilgotność ściółki leśnej w połączeniu z niedopalonym papierosem, porzuconą butelką szklaną, to potencjalne zagrożenie pożaru.
Czasami robimy coś bezwiednie, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Zachęcam, by zawsze traktować lasy, jak by były wodoodporne. 
Wtedy łatwiej  będzie nam przewidzieć niebezpieczne zachowania i im zapobiec.

wtorek, 3 lipca 2018

DLACZEGO CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI AKURAT WILKIEM?

Kliknij w obrazek poniżej, by zobaczyć, że wilk potrafi być bliski człowiekowi.


poniedziałek, 2 lipca 2018

ZIELONE OGRODY cz. II - "HORTULUS SPECTABILIS"

Jak obiecywałem sobie w zeszłym roku, wróciłem do Dobrzycy w czerwcu 2018 r., by zwiedzić drugą atrakcję: "Ogrody Hortulus Spectabilis", potocznie nazywaną labiryntem.
Jest to jednak duże uproszczenie, bo tak dokładniej, to kolejny obszar różnorodnych zielonych nasadzeń z ciągle powiększaną aranżacją...





... i z różnego rodzaju małą architekturą, posągami, rzeźbami, kamieniami itp. 









Oczywiście centralną część terenu zajmuje ok. 20-metrowa wieża widokowa i labirynt, który (według informacji umieszczonych na ulotkach) jest największym na świecie labiryntem grabowym o powierzchni 1 ha i wysokości ścian około 2 metrów.



Proponuję przed wejściem do labiryntu wejść na wieżę, by zobaczyć okolicę, a przy okazji, jak przejść labirynt. Alternatywą jest zakupienie mapy labiryntu przy kasie wstępu do ogrodu. Odradzam takie wyjście tym bardziej, że na wieży zawsze jest strażnik, który służy pomocą (krzykiem) jak iść, gdy się zabłądzi.

Foto: Widok z wieży widokowej na część labiryntu, głównej atrakcji "Hortulus Spectabilis"

Dużą ulotkę z mapą lepiej kupić przy wychodzeniu z ogrodu jako pamiątkę - można wtedy przybić sobie duże pieczątki z pobytu.

Przybyłem. Zobaczyłem. Przeszedłem... cały labirynt. Polecam przeżyć dezorientację i frustrację przy kolejnej ścieżce bez przejścia.

Poniżej mój filmik z pierwszych minut w labiryncie - wtedy jeszcze jakoś mi szło 😏.


Foto: Zdjęcie widokówki z zaznaczoną, trasą labiryntu, jaką przeszedłem na filmiku

Podsumowując pobyt w obu ogrodach muszę przyznać, że naprawdę warto tu spędzić czas. Są jednak 3 rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę, wybierając się do Dobrzycy:

1. Pełne zwiedzanie każdego z ogrodów zajmuje parę godzin. 
Poza zwiedzaniem samych ogrodów trzeba bowiem wliczyć czas na:
a) posiłek (w obu ogrodach można kupić pełne zestawy obiadowe),
b) wizytę w markecie ogrodniczym przy "Ogrodach Tematycznych Hortulus" (warto choćby nacieszyć oczy, bo oferowany jest - poza pieczęciami i widokówkami przy wejściu - naprawdę szeroki asortyment m.in figurek, naczyń, ozdób itp., ułożonych kolorystycznie na każdej części sklepu),
c) dodatkowy czas na błądzenie w labiryncie (polecam zwracać uwagę na innych zagubionych ludzi, napotykanych po drodze - jakoś człowiekowi robi się raźniej, widząc że inni są w podobnej sytuacji). 

2. Odległość między "Hortulus Spectabilis" i "Ogrodami Tematycznymi Hortulus" wynosi ponad 2 km (trasa drogą gminną, asfaltową).



To dodatkowo utrudnia zwiedzanie obu ogrodów w jeden dzień dla niezmotoryzowanych, ale i zmotoryzowani, także pasażerowie autokarów, po przejściu ogrodów w jeden dzień, bardziej odczują niedosyt z nie obejrzenia wszystkiego dokładnie (wszyscy się w dzisiejszych czasach gdzieś śpieszą). 
Ja podzieliłem sobie wizytę na dwa razy (jeden dzień, jeden ogród), co wiązało się z kupnem dwóch osobnych biletów. 
Zwiedzając w jeden dzień oba ogrody możemy kupić łączny, tańszy, bilet (42 zł a 34 zł robi różnicę).

Nieoficjalnie dowiedziałem się, że ogrody zostaną niebawem połączone, co spowoduje, że nie trzeba będzie wychodzić z każdego z nich, by dostać się do drugiego - może wówczas łatwiej będzie zwiedzić wszystko w jeden dzień. 

3. Na terenie ogrodów obowiązuje zakaz wprowadzania psów..., ale to i inne ważne informacje można odczytać na stronie internetowej "Hortulus Dobrzyca".

Mam nadzieję, że zachęciłem Was do wizyty w Dobrzycy, a jednocześnie nie zdradziłem za wiele, by każdy mógł być mile zaskoczony wizytą w ogrodach.
Fajne w tym wszystkim jest też to, że ogrody ciągle są powiększane, upiększane, powstają nowe elementy - to daje nadzieję, że wracając po kilku latach w to samo miejsce, możemy oczekiwać nowych, ciekawych aranżacji.



niedziela, 1 lipca 2018

ZIELONE OGRODY cz. I - "OGRODY TEMATYCZNE HORTULUS"

Foto: "Ogrody Tematyczne Hortulus" sierpień 2017

W poszukiwaniu terenów zielonych, postanowiłem odwiedzić "Ogrody Hortulus", które znajdują się w miejscowości Dobrzyca (niedaleko Koszalina, zachodniopomorskie).
W związku z tym, że wyprawa odbyła w sierpniu 2017 r. i czerwcu 2018 r. postanowiłem przestawić Wam krótką fotogalerię z pobytu dopiero teraz, po odwiedzeniu obu atrakcji: 
- Ogrodów Tematycznych Hortulus (sierpień 2017),
- Ogrodów Hortulus Spectabilis (czerwiec 2018).

PS. Nie zamierzam bezkrytycznie reklamować tego miejsca, bo ani nikt mi za to nie płaci, ani nie taka jest misja mojego bloga. Chcę zwrócić jedynie symbolicznie uwagę na istniejące miejsca, które (pomimo biznesowego nastawienia na zysk) dają ludziom radość, odprężenie, często inspirację, a takim miejscem niewątpliwie są wymienione ogrody.

W tym poście napiszę o pierwszych z nich, tj. "Tematycznych Ogrodach Hortulus".




Ogrodów jest około 30, a można je oglądać idąc wyznaczonym szlakiem, na obszarze 4 ha (jak można przeczytać w ulotkach).
Dzięki zwartej przestrzeni, płynnie przechodzi się do każdej, kolejnej, części ogrodu bez niepotrzebnej straty czasu, co mi się bardzo spodobało - trzeba jednocześnie trzymać się trasy zwiedzania, by nie ominąć jakiegoś zakątka.



Pomimo sierpniowej aury, zieleń prezentowała się przyzwoicie. Widać jednak od razu, że zwiedzanie ogrodów poza okresem wiosennym jest uboższe o widoki kwitnących roślin np. tulipanów i trochę mi tego brakowało, tak jak zapachów majowych, czerwcowych kwiatów. Niemniej jednak zwiedzanie jest przyjemne, można zobaczyć wiele ciekawych rozwiązań aranżacyjnych, przy których aż się prosi, by zrobić sobie fajne zdjęcia. 





Warto dodać, że na obejrzenie (na spokojnie) wszystkiego, potrzeba do 2 godzin, zatem wydatek na bilet (lekko ponad 20 zł - bilet dla osoby dorosłej) jest w pełni zrekompensowany doznaniami i możliwością robienia zdjęć pamiątkowych bez dodatkowych opłat. Opłaty pobierane są jedynie od zdjęć weselnych i komercyjnych. 





Właściwie w każdym ogrodzie są miejsca, w których można na chwilę usiąść, odpocząć, rozkoszując się widokiem. Gdy nie goni nas czas, można w pełni się zrelaksować przed powrotem do codzienności.


Tyle na dziś, gdyż moje zdjęcia są jedynie subtelną zachętą do przyjazdu. Specjalnie nie pokazuję wielu ogrodów, by każdy mógł zobaczyć ich specyfikę na żywo i czasem powiedzieć: "Ale fajne!".
Efekt "Wow" lepiej przeżyć na miejscu, niż przeglądając zdjęcia, które nie oddają klimatu, zapachu roślinności, czy śpiewu ptaków.

Jutro udostępnię drugą część, dotycząca "Ogrodów Hortulus Spectabilis" wraz z podsumowaniem obu wycieczek.

niedziela, 17 czerwca 2018

WAKACJE CZYLI NAUKA POSZŁA W LAS

Foto: Coraz rzadziej spotykane zakątki

Gdy rozpoczynamy naukę w szkole podstawowej, powoli zapoznajemy się z przyrodą m.in. dzięki wycieczkom klasowym do parków, czy lasów.
Podstawowe zasady zachowania się w lesie są wielokrotnie powtarzane na lekcjach.
Najwięcej czasu poświęca się wówczas zakazom niszczenia i zaśmiecania wszelkiej zieleni. 
Z biegiem lat doznajemy niestety jakiejś amnezji.
Wszystko, co jest sprzeczne z zasadami, staje się dla nas atrakcyjniejsze, zabawniejsze.
Nie myślimy o skutkach, jakie przynosi niefrasobliwe pozostawienie butelek szklanych, czy wyrzucenie niedopałka w trawę.
Szczytem bezczelności wydaje się być wywożenie do lasu różnych rzeczy z mieszkań (zepsutych i uszkodzonych mebli, armatury, materiałów budowlanych).
Jest to świadome narażanie cudzego zdrowia lub życia. 
Pozostawiona w zaroślach zardzewiała blacha może zranić zarówno ssaki leśne, jak i każdego turystę, czy zbieracza runa leśnego.
Dla większości osób wydaje się, że takie przykłady ich nie dotyczą, że oni tylko(!) wyrzucają ewentualnie opakowania jedzenia i plastikowe butelki po napoju.
Przepisy i regulaminy w zakresie ochrony przyrody nie po to są ustanawiane, by były jedynie straszakiem w postaci groźby otrzymania mandatu za zaśmiecanie (niszczenie) zieleni.
Śmieci to realne zagrożenie dla całego ekosystemu, łatwo ulegającego degradacji, a skutków niektórych naszych zachowań nie możemy tak do końca przewidzieć.
Gdybanie, zatem, o małej szkodliwości wyrzucanych przez nas odpadów, to takie wróżenie z fusów.
Okazuje się, że nawet zwykły sznurek potrafi przyczynić się do padnięcia zwierzyny przez uduszenie, a kawałek papieru może rozniecić potężny pożar.
Przy następnej wizycie na szlaku turystycznym odpokutujmy nasze dotychczasowe błędy i bądźmy przykładem dla innych - nie tylko nie pozostawiając śmieci, ale zabierając ze sobą napotkane odpadki i wyrzucając je do najbliższego pojemnika, kosza na śmieci.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

NIE UJARZMISZ DZIKIEJ NATURY


Foto: Proponuję zbliżać się tylko do takich miśków.

Ciekawość bliższego przebywania ze zwierzyną leśną, chęć pogłaskania, przytulenia młodych, dokarmianie - to częste przyczyny ingerencji w życie dzikich zwierząt. Niestety w wielu przypadkach, taki kontakt (niedoświadczonych miłośników zwierząt) kończy się niebezpiecznie dla nich, lub zwierząt.
Młode, na sierści których pozostawiamy swój zapach, mogą zostać odtrącone przez swoje matki i, bez pożywienia, zginąć.
Dorosłe, dzikie zwierzę nie rozróżni natomiast, czy mamy wobec niego dobre, czy złe intencje, zbliżając się nawet powoli.
Jeśli jest to drapieżnik sprawa wygląda jeszcze bardziej niebezpiecznie.
Trzeba pamiętać, że zagrożenie utraty zdrowia, życia, może nastąpić ze strony każdego osobnika, nawet takiego, którego nie podejrzewalibyśmy o groźne zachowanie.

Poniżej umieściłem link do krótkiego filmu, na który natrafiłem, jako przestrogę, byśmy traktowali zwierzęta z respektem.


Źródło: You Tube