sobota, 3 lutego 2018

BLOGOWA PASJA PO JAPOŃSKU CZYLI PO TO MI TO


Wiele osób pisze do mnie, żebym przemyślał jeszcze raz sens prowadzenia niezarobkowego bloga.
Widzą bowiem u mnie niewykorzystane możliwości, m.in. reklamowanie odzieży, obuwia trekkingowego firm lub własnej odzieży z logo bloga.
Również inne gadżety z logo bloga mógłbym sprzedawać, lub przekazywać jako nagrody w konkursach w dziale "Łamigłówki" tylko, ... że nie o to mi chodziło, by robić z bloga maszynki do zarabiania pieniędzy, pod przykrywką (tak bym to odebrał) ochrony przyrody.
Dziękuję za przesłane rady, ale... .
Jestem miłośnikiem lasów i to, co robię, i o czym piszę, wynika z mojej pasji:
1. Jeśli opisuję, w dziale "Leśne problemy...", swoje odczucia wobec ingerencji ludzi na środowisko, robię to z poczucia odpowiedzialności i oburzenia.
2. Swoje zakupy ("Outdoorowy styl...") prezentuję, by podzielić się z czytelnikami fajnymi (moim zdaniem) celami zakupowymi.
Jeśli opisuję, że kupiłem coś dzięki wyszukiwarce cenowej o wiele taniej, nie oznacza, że promuję konkretną stronę internetową - liczby nie kłamią i jak coś jest tańsze, to po prostu jest. Po co przepłacać?
Wskazując miejsca (konkretne sklepy z nazwy) nie robię im świadomie reklamy, tylko stwierdzam fakt zakupowy.
Jeśli jednak firma zechce mi coś okazjonalnie udostępnić do testu lub zlecić napisanie artykułu za gratyfikację, niech liczy się z tym, że wyraźnie zaznaczę, że tekst jest sponsorowany, a swoją ocenę o produkcie nie będę sztucznie zawyżał.
Mam prawo subiektywnie przedstawiać zarówno wady, jak i zalety produktu.
Zresztą najpierw dany produkt musiałby pasować do filozofii mojego bloga, bo proszków do prania, czy kredytów, nie będę tu reklamował.
3. "Łamigłówki" są kolejną twarzą mojego charakteru. Jestem fascynatem logicznych zagadek, lubię matematykę, dlatego nie mogło zabraknąć tej formy rozrywki na moim blogu.
Wszystkie łamigłówki (jak i zdjęcia, grafiki) na moim blogu są mojego autorstwa - wszystkie odstępstwa od tej zasady (o ile wystąpią) na pewno wyraźnie oznaczę.
4. Gadżety blogowe to tak naprawdę moje zaspokojenie potrzeby posiadania znakowanych rzeczy.
Nie zawsze udaje się kupić rzeczy takie, jakie mamy na myśli, stąd też pomysł na propagowanie bloga, a zarazem gromadzenie własnej tożsamości blogowej na różnych nośnikach.

Ogarnięcie własnych spraw życia codziennego i czas spędzony w pracy, wystarczająco absorbują mnie, bym nie musiał myśleć o dodatkowych rzeczach, jakie mogą wystąpić przy zakładaniu i prowadzeniu zarobkowego bloga. Są to np. sprawy urzędowe, w tym rozliczenia podatkowe, opłaty, które zabijają pasję w mniejszym lub większym stopniu, ukierunkowując blog na czerpanie z niego zysków, by zarobił na przysłowiowy ZUS.
Odwiedzam i czytam wiele blogów i widzę ukryte intencje ich właścicieli, którzy zarzekają się, że nie chodzi im o korzyści finansowe, ale kategoria "Współpraca" widnieje w ich menu blogowym.
Rozumiem, że zyski mają małe, czasem ich nie mają mimo starań, ale tak naprawdę to efekt podejścia komercyjnego do bloga. Po prostu ludzie takim blogom nie ufają - ja na pewno.
Jestem szczery facet, czasem do bólu, i uważam, że lepiej wprost powiedzieć, że blog służy TEŻ do zarobkowania, niż stracić wiarygodność w oczach czytelników dla nędznych paru groszy.
Nie odżegnuję się tutaj od możliwości skorzystania, w przyszłości, z jakiejś formy zarobkowania (nigdy nie mów nigdy), bo różni ludzie do mnie piszą, a może i zdarzy się, że jakieś firmy będą zainteresowane współpracą ze mną, ale ja o to nie zabiegam i nie zamierzam pisać do nich maili, przekonując, jakiego to mam super bloga.
Póki co, blog jest moją pasją (na tym aspekcie skupiam się na 100%) i choć czasem szablon strony kaprysi, to pisanie postów oraz szukanie rozwiązań w nieznanym mi języku html (np. udoskonalając widok bloga) sprawia mi wiele radości i satysfakcji.
...A czemu napisałem "blogowa pasja po japońsku"? Chęć prowadzenia bloga przyrodniczego zrodziła się w Ogrodzie Japońskim we Wrocławiu.