piątek, 4 maja 2018

WYJŚCIE DO MIEJSKIEJ DZICZY


Zakupy to dla mnie udręka.
Pewnie większość facetów myśli podobnie, bo przecież to dla nas strata czasu.
Najważniejsze, by weszła stopa do buta, by spodnie zapięły się w pasie... i już mnie nie ma w sklepie.
Nie znaczy to jednak, że nie przykładam większego znaczenia do jakości ubioru.
Dzięki nabytej, w czasach licealnych, umiejętności szukania ubrań w tzw. lumpexach, wiele razy udawało mi się kupić rzeczy jak nowe za 1 - 10 zł i to markowe. 
Do lumpexów zacząłem chodzić ze złości na spodnie jeansowe LEVIS, które kupiłem za 150 zł, a po miesiącu miałem wytartą dziurę w kroczu.
Jak widać z tą jakością ubrań znanych firm jest różnie, no ale na pewno wyraźnie lepiej, niż z podróbkami "made in China". A gdy jeszcze udaje się upolować markowe, nowe ubrania za małe pieniądze w lumpexie to już w ogóle ta sprawa wygląda korzystnie.
Gdy lumpexy wchodziły na polski rynek, z jakością (stopniem zużycia) ubrań było różnie. Obecnie też jeszcze są takie mało atrakcyjne towary, ale mam dwa takie punkty, gdzie śmiało znajdę co tydzień jedną nową rzecz w moim guście.
Staram się korzystać zarówno z lumpexów, jak i sieci handlowych, bo tak jest chyba najlepiej - np. nowe buty bardzo trudno znaleźć w sklepie z odzieżą używaną, z kolei kurtki, podkoszulki i koszule bardzo często można znaleźć w bardzo dobrym stanie w lumpexach i to za symboliczną cenę, co mogę udowodnić.
Poniżej przedstawiam moją ostatnio skompletowaną odzież i buty.


1. Czapka ze sklepu RESERVED "Przygoda w dziczy (puszczy)" z wzorem niedźwiedzia - 40 zł;
2. Jak nowa koszulka polo granatowa ESPRIT i kurtka ESPRIT (ze zdjęcia na samej górze) - po 3 zł każda z rzeczy w lumpexie;
3. Jak nowe spodnie zielono-szare BISON (98% bawełny) - 10 zł w lumpexie;
4. Pasek jasnobrązowy ze sklepu HOUSE - 35 zł;
5. Buty SOLOGNAC ze sklepu DECATHLON - 64,99 zł (sznurówki zmieniłem na zielone, dokupione osobno w sklepie obuwniczym).

Przemyślenia pozostawiam wszystkim czytelnikom, bo o gustach się nie dyskutuje, więc nie będę nikogo przekonywał na siłę do mojego stylu i sposobu ubierania się.